Obrzydliwy 🔔
Próbowałem uciec, ale drzwi się nie otwierały. Klamka była zimna i śliska. Kiedy spojrzałem w lustro w przedpokoju, nie zobaczyłem swojej twarzy. Zobaczyłem istotę z czarnymi oczami, z których wypływała ta sama gęsta ciecz, co z sufitu.
Obrzydliwość tego miejsca nie polegała tylko na zgniliźnie. Polegała na tym, że to miejsce żyło. Żyło cudzym cierpieniem, gnijącymi wspomnieniami poprzednich lokatorów. Ściany w dotyku były wilgotne, jak skóra chorego człowieka. Tapety odklejały się, odsłaniając czarne, pękające tynki, które przypominały tatuaż na ciele tego domu. OBRZYDLIWY
(więcej o szaleństwie i braku kontroli) Próbowałem uciec, ale drzwi się nie otwierały
(więcej o smrodzie, fakturze i dźwiękach) który wchodził do płuc
To nie był smród, który czuje się nosem. To był smród, który wchodził do płuc, osiadał na języku i smakował jak stare monety pomieszane z zgnilizną.