Uczymy Siд™ Polskiego: Podrд™cznik Jд™zyka Polskie... «WORKING»

Pewnego popołudnia, spacerując wąskimi uliczkami, Marek trafił do małej jadłodajni o nazwie „Szepty i Smaki”. W menu widniało danie dnia: .

Marek przełknął ślinę. Pani wyciągnęła starą, drewnianą łyżkę i wskazała na obrazek na ścianie, przedstawiający stado ptaków.— Słuchaj uważnie: W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie . Co to znaczy? Zgodnie z lokalną legendą tej knajpki, kto go

Kiedy Marek dostał swój talerz, okazało się, że „niespodzianką” nie był nietypowy składnik, ale ukryty w środku jednego pieroga mały liść laurowy. Zgodnie z lokalną legendą tej knajpki, kto go znajdzie, tego język polski przestanie parzyć w podniebienie. modląc się w duchu

— Poproszę... te pierogi — powiedział Marek, starając się idealnie wymówić „rz” i „ó”.Starsza pani w białym fartuchu uśmiechnęła się promiennie. — Z niespodzianką? Odważny młody człowiek! Ale musisz najpierw odpowiedzieć na zagadkę. Jeśli zgadniesz, obiad masz za darmo. by nie pomylić „chrząszcza” z „pociągiem”.

I rzeczywiście – od tego dnia odmiana przez przypadki stała się dla Marka tak prosta, jak jedzenie pierogów z jagodami. Nawet „żółć” przestała go przerażać.

Marek poczuł, jak poci mu się czoło. Pamiętał ten rozdział! To był łamacz językowy z lekcji dziesiątej. Zamknął oczy i wyobraził sobie strony swojego podręcznika.— To znaczy... że w małym mieście owad robi hałas w trawie? — wydukał, modląc się w duchu, by nie pomylić „chrząszcza” z „pociągiem”.

Scroll to Top